ŚWIADECTWA

WSTĘP     |     CZYTAJ     |     NAPISZ

Myślałam: "mija już prawie 30 lat od mojego nawrócenia w studenckich czasach, tyle samo aktywnej obecności we wspólnocie ludzi odnowionych w Duchu. Tyle wspaniałych duchowych przeżyć, ale i bolesnych rozczarowań ludźmi, depresja leczona od 7 lat, kredyt hipoteczny na następne 20 lat i - co najtrudniejsze - mąż, który pokochał inną kobietę po 20 szczęśliwych latach naszego małżeństwa, samotność do bólu. Czym może zaskoczyć mnie Bóg?

Ta ewangelizacja to fajna rzecz dla młodych i niezłamanych życiem. Jestem zmęczona, nie chce mi się iść....Z drugiej strony ...nie mogę nie iść, kiedyś marzyłam o takiej ewangelizacji."
Poszłam. Pan mnie zaskoczył! Te dni to jedno z najpiękniejszych przeżyć w moim życiu. One były jak wspaniałe święto. Wiem, że dla mnie zaczęło się coś nowego, świeżego, świętego.
Nie przestaję podziwiać Jezusa! Jego obecność była tak realna, że łzy nie przestawały płynąć mi z oczu, łzy serca poruszonego Bożą wiernością, miłością, dobrocią. A po łzach podskakiwałam i tańczyłam z radości! Byłam PRAWDZIWIE szczęśliwa. I jestem nadal, bo Jezus prawdziwie dotknął mojego serca i je uleczył. Odzyskałam nadzieję, pęknięte na pół serce już prawie nie boli, z ufnością patrzę w przyszłość. Żal, gorycz, zniechęcenie odeszły. Gdy Pan "przechodził" w Najświętszym Sakramencie modliłam się za męża i jego kochankę wiedząc, że Chrystus ich kocha.
Obok mnie nastoletni chłopak z matką. Naburmuszony, zamknięty, zbuntowany, ze spuszczoną głową, zaciśniętymi ustami. Popatruję na niego co jaki czas. Po spowiedzi nie mogę go poznać - klaszcze, śpiewa i śmieje się! Jego mama promienieje szczęściem. Ja też!

Gosia

Powrót do listy