ŚWIADECTWA

WSTĘP     |     CZYTAJ     |     NAPISZ

Z lekkim niedowierzaniem wybrałem się na stadion Cracovii, jakby nie do końca "czując" że to wypali. Pierwszym promykiem nadziei okazał się być ksiądz na rolkach, który rozdawał ulotki informujące o wydarzeniu. Na miejscu, miłe zaskoczenie: atmosfera wzajemnego ciepła i serdeczności, prawdziwej żywej wiary w modlitwie, bez cienia dewocji.

Super, bo właśnie tego młody człowiek szuka w Kościele - autentyczności. Jeszcze ważniejszą rzeczą było to, że te 2 dni na stadionie Cracovii rozwaliły moje dotychczasowe postrzeganie wiary - jeśli chodzi o spotkanie, postrzeganie siebie w spotkaniu z drugim człowiekiem. Podskórnie była mi potrzebna taka demolka. Trudne, wymagające, ale bardzo potrzebne.
Do mojego sektora dociera Ksiądz z Najświętszym Sakramentem, patrzę w Hostię, zwyczajnie, bez wewnętrznego nakręcania się na cokolwiek. I wtedy, nagle odczuwam w sercu przeszywający ból, bardzo wyraźny, jakby ktoś usuwał z niego 2 gwoździe - dosłownie tak pomyślałem , instynktownie, bez namysłu i próby dorabiania teorii. Ból na tyle specyficzny, że śmiało mogę powiedzieć, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie odczuwałem.
Chwała Panu !

Pawel

Powrót do listy