ŚWIADECTWA

WSTĘP     |     CZYTAJ     |     NAPISZ

W piątek, pierwszego dnia, wracałem zmęczony z pracy, przejeżdżałem obok stadionu. Zdecydowałem, że koniecznie muszę choć na chwilę wziąć udział w tym wydarzeniu. Trwało rozważanie nad spotkaniem Nikodema z Jezusem: „Narodzić się na nowo” – każdy musi odkryć osobiście co oznacza to dla niego.


Tekst ukazał się w lokalnej gazecie parafialnej:
Zdecydowanie było to największe wydarzenie w krakowskim kościele katolickim ostatnich lat. Pomimo, że Kraków przeżywał już wiele wspaniałych chwil związanych z wiarą, wydarzenia z ostatniego weekendu należy zaliczyć do najbardziej niesamowitych. Przez trzy dni dzięki inicjatywie, którą zapoczątkował bp Grzegorz Ryś, na stadionie Cracovii i w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach odbyło się spotkanie kościoła krakowskiego. Każde z tych 3 dni było inne.
W piątek, pierwszego dnia, wracałem zmęczony z pracy, przejeżdżałem obok stadionu. Zdecydowałem, że koniecznie muszę choć na chwilę wziąć udział w tym wydarzeniu. Trwało rozważanie nad spotkaniem Nikodema z Jezusem: „Narodzić się na nowo” – każdy musi odkryć osobiście co oznacza to dla niego. „Mam rodzinę, mam pracę, mam przyszłość – a mimo to przeszłość ciąży mi tak bardzo, że czuję się jakbym nie miał domu, rodziny i przyszłości. Czy jest dla mnie nadzieja?” – pytał ks. Roman Pracki proboszcz krakowskiej parafii ewangelickiej. „Co powie mi Jezus – czy znajdzie dla mnie choć jedno słowo, które przywróci mnie do świata żywych?” Po rozważaniach nastąpiła modlitwa pełna radości i uwielbienia Boga. To było wspaniałe przeżycie. Zmęczony nie dotrwałem do przemarszu ze stadionu na Rynek. Wróciłem do domu z postanowieniem wrócenia na stadion następnego dnia z całą rodziną.
W sobotę, pomimo moich zawirowań zdrowotnych, z lekkim opóźnieniem, udało nam się całą rodziną dotrzeć na stadion. Trwała wielka spowiedź, do dyspozycji było ponad 150 księży. Po piątkowym wspaniałym i głośnym uwielbieniu wpadłem w lekkie wyciszenie. Byłem nastawiony na wielkie, głośnie śpiewy, uwielbienie... natomiast plany Boga wobec tego dnia były zupełnie inne. Okazało się, że niesamowita procesja Najświętszego Sakramentu wokół trybun stadionu była najbardziej osobistym przeżyciem pomimo obecności obok 13 tysięcy ludzi. I chyba każdy z tych ludzi spotkał się tam, w tym momencie, z Bogiem. Moje skromne umiejętności pisania nie pozwalają słowem opisać tego przeżycia. Popatrzyłem wokół siebie. Zobaczyłem wzruszone twarze ze łzami, wyrażające najlepiej to niesamowite spotkanie człowieka z Bogiem. Po takim przeżyciu mogło nastąpić jedynie uwielbienie Boga w głośnych modlitwach i śpiewach. Na koniec z wielkiej radości przerodziło się to w tańce i pląsy.
Niedziela, Sanktuarium w Łagiewnikach, msza św. Tłum ludzi, przede wszystkim młodych, małżeństwa z małymi dziećmi. Kolejne, inne przeżycie. Odniosłem wrażenie wielkiego zwycięstwa żywego kościoła krakowskiego. Zobaczyłem wielu świadomie wierzących starszych i młodszych. Cieszę się, że mogłem wziąć udział wraz z całą moją rodziną w tym trzydniowym wydarzeniu. Należy mieć tylko nadzieje, że Bóg da nam kolejne takie spotkanie.
Paweł

Paweł Karski

Powrót do listy