ŚWIADECTWA

WSTĘP     |     CZYTAJ     |     NAPISZ

Na początku muszę się przyznać, że miałem spore trudności, aby wybrać się w piątek na stadion. Przygotowywałem się na to, że wezmę w tym udział, ale im bliżej było tego spotkania, tym trudniej mi było - z różnych przyczyn, o których tu nie będę się rozpisywał. Ale zaledwie tydzień przed spotkaniem Pan Jezus mnie tam wręcz wysłał - poprzez pokutę zadaną przez kapłana przy spowiedzi, która polegała na zrobieniu czegoś, aby w Roku Wiary moja wiara się wzmacniała. Obecność na tym spotkaniu nasunęła się wręcz sama. I jestem z tego teraz bardzo zadowolony.


Piątkowa analiza Słowa Bożego dotycząca Nikodema była dla mnie mocnym uderzeniem. Do dziś zadaję sobie pytanie na jakim etapie jestem - Nikodema, który poznał Jezusa; Nikodema, który Go właśnie pyta; a może jestem Nikodemem, który Jezusa tak naprawdę nie spotkał, a opiera się jedynie na samym prawie? To pytanie nurtuje mnie właściwie do dzisiaj, ale wiem, że przed tym wielkim wydarzeniem ewangelizacyjnym byłem w dużej mierze na poziomie Nikodema, który jeszcze się w nocy do Jezusa nie wybrał. Odkrycie tego w sobie jest dla mnie bardzo ważnym momentem - nieco trudnym, ale jednocześnie dającym nadzieję, gdyż wiem, że to nie ode mnie zależy czy i na ile będzie we mnie nowego człowieka. Jedynie łaska Jezusa może mi to zapewnić - ja mam za zadanie jedynie się na nią otworzyć i czekać. I to jest dla mnie esencja Dobrej Nowiny głoszonej przez Kościół - Dobrej Nowiny mówiącej o wielkiej Miłości, która nigdy nie ustaje i która jest w zasięgu ręki, nie wymagając przy tym ode mnie absolutnie niczego, lecz jedynie prostego "tak".

W moim osobistym odczuciu, przez cały czas trwania spotkania można było poczuć jedność Kościoła. Było to dla mnie bardzo wyraźne, szczególnie na stadionie w piątek i sobotę. Stanęliśmy tam jako jeden Kościół Chrystusowy - mimo różnic, mimo zwykłych ludzkich podziałów. To było dla mnie bardzo wielkie świadectwo, które bardzo umocniło mnie w wierze.

Piątkowy marsz ulicami Krakowa był dla mnie bardzo ważnym momentem pokazującym jak ważne jest świadectwo w otaczającej nas rzeczywistości. Czasem trudno mi mówić o Jezusie pośród znajomych, którzy są albo od Niego daleko, albo mają krytyczne spojrzenie na katolicką wiarę. Wspólne wyjście na ulicę pokazało mi, że nie jestem sam, że jest nas pełen Kościół osób, dla których Jezus jest Panem. Sympatyczne reakcje niektórych napotkanych osób pokazały mi jak wielki to ma też sens. Marsz ten nie był też skierowany przeciw komuś, ale wskazywał na Kogoś - to było też dla mnie piękne, że można po prostu wyjść na ulicę i głosić swojego Pana.

Kolejnym momentem, który był dla mnie nieco szokujący, ale otwierający mnie mocno na Bożą rzeczywistość, było oklaskiwanie Najświętszego Sakramentu, Który był wystawiony w sobotę. Wtedy do mnie dotarło, że jest to przecież prawdziwa Jego obecność, a więc oklaski jak najbardziej Mu się należą. To tak jakby przyjechał ktoś bardzo ważny, kogo chcemy godnie przywitać i okazać radość z tego, że jest. Przecież też tak witaliśmy papieża Jana Pawła II, gdy przyjeżdżał do naszego kraju. Pomógł mi ten - wydawało by się, mało znaczący gest - zobaczyć oczami wiary, że faktycznie Jezus żyje, jest tu z nami i dla nas. I, mimo iż minął już miesiąc od tego wydarzenia, czuję, że to był moment jakiegoś większego otwarcia na Niego - przypomnienia mi, że wiara to nie filozofia życia, ale realne spotkanie z Bogiem, który Jest i trwa ze mną w każdej chwili mojego życia. To zrozumienie z pewnością jest trudno opisać. Mogę tylko dodać, że jestem za nie wdzięczny Bogu, bo tego mi z pewnością dotychczas brakowało.

Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu nie żałuję - a wręcz widzę, że żałowałbym gdybym się tam nie wybrał. Mimo, że to wydarzenie było przeznaczone raczej do ewangelizacji osób, które odeszły od Kościoła, czuję mocno to, że było ono potrzebne również nam będącym w różnych wspólnotach. Mi na pewno. Nie był to z pewnością zmarnowany czas, bo czas spędzony na uwielbianiu i poznawaniu Jezusa nigdy taki nie jest.

I za to wszystko chwała Panu!

Dominik

Powrót do listy